niedziela, 21 lutego 2010

pracuję w...?

Spotkałam się ostatnio z kontrowersyjnym poglądem, że nauczyciele jogi prowadzący lekcje w dużych centrach fitness pracują w... burdelach! Rany boskie! I w dodatku błyskotliwe te słowa wypowiedziała do mojej klientki inna nauczycielka jogi. Opowiedziałam o tym zaprzyjaźnionej redaktorce portalu na temat i bulwersowałyśmy się razem. Na całego. W ciszy własnej sali,we własnej szkole jogi, albo na sali gimnastycznej, po godzinach, nie sztuka być prorokiem. Ale kiedy za ścianą rąbie "muzyka", na siłowni panowie o charakterystycznym kształcie walca ryczą pod wyciskanymi kilogramami, a ja mówię- bądź tu i teraz, wprowadź oddech do brzucha- i grupa potrafi za tym pójść to... to ja przepraszam za nieskromność, ale to jest małe mistrzostwo świata. Wykonuję ten zawód bo go kocham, i choć marzę o własnej sali (i będę ją w końcu mieć), to pracuję z ludźmi TAM gdzie oni są, gdzie chcą uczyć się jogi. Na trawie, w hotelu, w ich domach, u mnie w domu i w klubie fitness. I mam głęboko w ... nosie, jeśli ktoś uważa, że pracuję w burdelu, nazywając mnie tym samym prostytutką. Tak czy siak jestem zawodowcem  i kto wie, kto robi lepszą robotę? ;)
Uff. Już mi lepiej. Wyżaliłam się. Dzięki.

9 komentarzy:

  1. Nie przejmuj się głupimi docinkami, tak głupimi, że aż brzuch boli ze śmiechu. Ważne, kto, co chłonie, a gdzie to już naprawdę sprawa drugorzędna. Taka praca (w fitness klubie) jest nawet większym wyzwaniem.

    Boże, jak ja żałuję, że nie jesteś moim prywatnym nauczycielem:) Nawet bym przebolała, że to nie ashtanga;P

    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za wsparcie :) wiesz, jak będę tam kiedyś,u Ciebie, na zielonej wyspie to obiecuję,że wpadnę i zrobię Ci taką sekwencję,że przy niej ashtnaga to kaszka z mleczkiem ;)
    ps.Kiedy pisałaś ten komentarz, ja opisałam Ci moje i małżonka wrażenia po Twoim rosole! Zbieg okoliczności czy siostrzeństwo dusz? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może i jedno i drugie? Cieszę się, że rosół smakował, w taki ziąb to chyba jak znalazł:)
    Już się boję (tej sekwencji), bo ja naprawdę dawno nie praktykowałam i czuję że mam ścięgna sztywne. Czekam na płytę Basi Lipskiej i już się obawiam czy dam radę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie najbardziej dziwi, to że zachowują się w ten sposób nauczyciele jogi.
    kiedyś trafiłam na forum wielbicieli siłki i ich dyskusję o koksie. Czytała trochę, bo to bardzo śmieszne było.
    I oni tam rozmawiali ze sobą na tym poziomie, choć jak się w to wczytać, to często były przyjazne docinki.
    A tu mi wieje JADEM.

    OdpowiedzUsuń
  5. http://fukung.net/v/18048/f190d69eeb8edf16f01565dc10de3338..jpg a to dla rozluznienia atmosfery ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. heh i po co człowiek ćwiczy latami jeśli wystarczy się odpowiednio napić. Ide po wino i zrobię mostek mojego życia :D

    OdpowiedzUsuń
  7. wiele w tym prawdy...
    W ubiegłym roku zamarzyło mi sie potańczyć ciut i....zapisałam się na warsztaty flamenco.
    Oczywiście, że się lekko wystraszyłam gdy zobczyłam "sam kwiat"młodzieży - najstarsza miała tak plus minus 30 lat, ja...ekhm mocno przekroczyłam pierwsza siątkę;)
    I cóż usłyszałam na pierwszej przerwie w toalecie?
    "taka stara, to chyba młodego chujka szuka czy co".
    Nie czekałam na "czy co"-wyjasnienia, tylko wyszłam z kibelka z usmiechem prawie jak Mona Liza.
    Panienki nie przyszły już na salę.


    p.s. zaglądam po sznurku od ...Perdo i Pru:) Dzień dobry:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ożesz, ale miałaś pecha do gg (głupich gówniar).Mam nadzieję,że tańczyć Ci się nie odechciało :)?

    OdpowiedzUsuń
  9. mnie nie, ale wyniosła sie szkoła o wiele km za daleko. Skończyłam warsztaty ale zamyslam mimo wszystko zainwestować - w koncu 60 km w obie strony, raz w tygodniu, to nie jest przesada nie?

    OdpowiedzUsuń