
I dziś nie będzie praktyki. Nie mogę, nie mam siły, nie chcę. Mam kaca. Mam kaca umysłu. Ile razy można polec, podnieść się i próbować ponownie? Ile? Ja mam za sobą pięć razy. Pięć cholernych egzaminów na prawo jazdy. Wczoraj śnieżyca szalała, facet obok nie odzywał się nic a nic a ja jechałam 30 km/godz. To mnie upokarza! To jest tak idiotyczne, że brak słów. Nie mam już siły reagować na wypowiedzi typu: TY nie możesz zdać! niemożliwe! No kto jak kto ale TY?! Jezusie Maryjo nie mogę i już. Nie nadaję się, nie ogarniam tego i nie chcę. Nie mam pojęcia jak przeprowadziłam wczoraj zajęcia. Miałam takiego doła, że nie pamiętam co mówiłam. Zamęczyłam grupę bo tylko to mogłam robić nie zastanawiając się specjalnie nad tokiem zajęć. Wróciłam do domu i regularnie zalałam pałę. Całe szczęście, że troskliwy małżonek pamiętał o regułach 5 przemian i zakupił mi porto. Dba o mnie- nie chce żebym się wychłodziła heh Obudziłam się o 4 ubrana, w makijażu, na kanapie i pod kołdrą. Nie mam na nic siły. Dziś będę się nad sobą użalać. Poskładam się przez weekend, a w poniedziałek zadzwonię do instruktora umówić się na jazdy. Małżonek nawet zaproponował, że pojedzie i mnie zapisze na następny termin. Cudownie. Jak to miło z jego strony. K..wa!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz