wtorek, 2 marca 2010
Stres żrący
Dziecko chore. W zasadzie po raz pierwszy- nie licząc pierwszego miesiąca życia spędzonego w szpitalu :( A ja pomiędzy warsztatami.Wróciłam z jednego (Szczecin) i jadę na własny (hen hen za górami, za lasami). Nie czuję się przygotowana, nie mam głowy, nie mam serca. Żaba dziś cały dzień siedziała mi na kolanach. Musiałyśmy razem oglądać bajeczki, czytać, malować, lepić z modeliny. I tak wielkim nakładem sił budowana wewnętrzna równowaga poszła się....w kosmos bujać. Już wiem dlaczego najwięksi nauczyciele jogi to faceci! Albo kobiety bezdzietne. Nawet jak są wyjątki, to tylko po to żeby potwierdzić regułę. Co mam powiedzieć choremu dziecku, które się do mnie lepi- poczekaj kochanie mamusia musi szukać oświecenia? Cholera, kiedy ja się przygotuję? Czy dobrze robię podając jej antybiotyki? Jak mam jechać kiedy Mała chora? I właśnie tak jogina zżera stres -ergo- jogin też człowiek.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

śliczna Żaba. No, ale do weekendu wyzdrowieje - prawda? I tak ma więcej mamy niż wiele dzieci, które widują matki tylko wieczorem przez kwadrans, więc już się tak nie martw.
OdpowiedzUsuń:) juz jej lepiej. wprawdzie gile wisza do pasa,ale zrobila sie zywsza- humorek powoli wraca. a ja juz przygotowana.ulozylam sekwencje z piekla rodem. dzieki za wsparcie :)
OdpowiedzUsuńo to dobrze, że jednak nie pojadę na ten warszat.
OdpowiedzUsuńSekwencje z piekła rodem - to brzmi groźnie.
a miało być miło i kobieco
A jak bedziecie nastepny warsztat wyjazdowy, to dajcie znac - moze udaloby sie nam wyjechac razem? ;-)
OdpowiedzUsuńjest. 17-18 kwietnia :) jak masz ochote na wiecej info to: mariah_gt@tlen.pl
OdpowiedzUsuńJogin też człowiek. Kobieta też człowiek. Dziecko też człowiek. I człowiek też człowiek, choć czasem zwierzę:)
OdpowiedzUsuńP.S. Cudną masz córcię!
Człowiek na zdjeciu cudny:))))
OdpowiedzUsuń17-18 kwietnia bede sie uzerac z osobista wariatka ;-( Ale dawaj znac o kolejnych terminach dobrze? ;-)))
OdpowiedzUsuńok :) no problemo
OdpowiedzUsuń