poniedziałek, 15 marca 2010

comfort yoga


A gdyby tak, zamiast ćwiczyć z zaciśniętymi zębami i z kołaczącymi się w przemęczonym mózgu- mocniej, szybciej,dalej, poszukać praktyki przyjemniej, nieśpiesznej, dającej ciału i umysłowi wygodę. Praktyki domowej roboty, którą można w dowolnej chwili ściągnąć z póki, odkręcić pokrywkę i rozkoszować się jej zapachem i słodyczą. Poszukać ułożeń, w których ciało czuje się dobrze, obszary pozamykane łagodnie się otwierają, miejsca zapomniane na nowo nabierają świadomości, a na usta wypływa łagodny uśmiech Buddy. Comfort yoga dla ciała jak comfort food dla żoładka. Joga dobrego samopoczucia, joga zadowolenia.

6 komentarzy:

  1. Wyjęłaś mi to z ust. Chciałabym tak umieć, to moje marzenie. Wybrać chwilę i pozycje, których pragnie moje ciało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurko, a co zrobiłaś z nogami?

    OdpowiedzUsuń
  3. heh nie mam!tak mi bylo wygodnie,ze se odjelam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale to kazdy ma sobie znalezc swoja ulubiona pozycje? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. ćwiczę i prawie mi wychodzi, tyle, ze krwia mi leci do głowy! Dziwne uczucie, ale fajnie się można odprężyć.
    Zdjęcia mi natomiast nie ma kto zrobić:(

    Wesołej wiosny!:))))

    OdpowiedzUsuń